fot. Pixabay

Kiedy sierżant sztabowy Paweł Wójcik ze starszym sierżantem Danielem Majchrowskim z Komisariatu Policji w Żabnie rozpoczynali jedną z ostatnich służb, nie przypuszczali, że będzie miała ona tak dramatyczny przebieg. To był dla nich prawdziwy egzamin i dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji uratowali 41-latkę, która chciała spalić się żywcem.

Przed godziną 21.00 policjanci otrzymali zadanie udania się do wioski pod Żabnem, gdzie według zgłoszenia kobieta oblała się łatwopalnym płynem i zamierza się podpalić. Nie zwlekali ani minuty i natychmiast ruszyli w drogę.

Kiedy dotarli na miejsce, zobaczyli stojącą przed domem kobietę w mokrej, cuchnącej benzyną odzieżą, trzymającą w ręce zapalniczkę, którą próbowała zapalić. Mówiła przy tym, że ze sobą skończy. Mundurowi szybko zdali sobie sprawę, że sytuacja jest mocno kryzysowa, a jeden fałszywy ruch z ich strony może wywołać śmiertelną w skutkach reakcję kobiety. Zbliżyli się na odpowiednią odległość do wymachującej rękami i krzyczącej 41-latki i równocześnie rzucili się w jej stronę.

– Jeden policjant wytrącił kobiecie z ręki zapalniczkę, a drugi przytrzymał kobietę. Policjanci starali się ją uspokoić, po czym przekazali roztrzęsioną i załamaną pod opiekę wezwanej na miejsce załodze karetki pogotowia, która zawiozła ją do szpitala. Przyczyną tak dramatycznego kroku były problemy osobiste – informuje mł. insp. Sebastian Gleń z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Przeczytaj również: