Włamywacz | fot. Pixabay

Do policjantów pracujących na miejscu włamania do przyczepy kempingowej podszedł świadek włamania, który opowiedział historię o włamywaczach, za którymi ruszył w pościg. Wskazał śledczym, gdzie włamywacze pozostawili łup. W okradzionej przyczepie śledczy odnaleźli saszetkę z dokumentami, którą zgubił sprawca. Jak się okazało, należała ona do… pomocnego świadka.

Do niecodziennej sytuacji doszło wczoraj około południa w Gliwicach na ulicy Toszeckiej. Policjanci otrzymali zgłoszenie o włamaniu do pomieszczenia gospodarczego oraz znajdującej się w pobliżu przyczepy kempingowej. Włamywacz ukradł nagrzewnicę, narzędzia i sprzęt turystyczny. Na miejsce zostali skierowani śledczy.

Gdy wykonywali czynności na miejscu zdarzenia, podszedł do nich mężczyzna informując, że był świadkiem włamania. Zrelacjonował policjantom, że widział włamanie oraz sprawców, za którymi ruszył w pościg. Wskazał śledczym, gdzie włamywacze pozostawili fanty.

W przyczepie, do której się włamano, stróże prawa znaleźli saszetkę, a w niej dokumenty. Należała ona do sprawcy włamania. Ku zdziwieniu policjantów, na zdjęciu w dokumentach widniał pomocny świadek. 34-latek z Gliwic nie umiał wytłumaczyć, dlaczego jego saszetka znalazła się w przyczepie.

Został zatrzymany. Usłyszy zarzut kradzieży w włamaniem. Za czyn którego się dopuścił, może mu grozić kara do 10 lat więzienia.

Przeczytaj również: