Andrzej H. ps. Arbuz | fot. YouTube

20 listopada Sąd Rejonowy w Stargardzie wydał wyrok w sprawie Andrzeja H. ps. „Arbuz” oraz jego żony. Oskarżony dostał karę 9 lat pozbawienia wolności, a jego żona Żaneta H. 3 lata i jeden miesiąc. Ich znajomy, który również brał udział procesie został przez sąd uniewinniony i uznany za poszkodowanego. O sprawie poinformował „Głos Szczeciński”.

Andrzej H. to pochodzący ze Stargardu Szczecińskiego 30-latek. Zrobiło się o nim głośno, gdy stał się jednym z bohaterów książki Pytlakowskiego i Latkowskiego „Koronny nr 1. Pseudonim Masa”. Przekazał on autorom nagrania rozmów telefonicznych, które miały dowodzić jego wspólnych planów działalności przestępczej omawianych z Jarosławem S. ps. „Masa” – najsłynniejszym świadkiem koronnym w Polsce.

Z nagrań wynikać miało, że panowie wspólnie planowali szereg przestępstw, między innymi paliwowych, jak i czerpania korzyści z nierządu. Autorzy „Koronnego nr 1” zamieścili transkrypcję nagrań, jak również wywiad z „Arbuzem” w swoim dziele literackim, które stało się hitem minionych miesięcy.

Jednak krótko po publikacji książki, Andrzej H. wycofał się z wszystkiego, twierdząc, że celowo wprowadził w błąd Latkowskiego i Pytlakowskiego. Mówił, że zarówno nagrania jak i tezy stawiane przez niego, a oczerniające „Masę”, były podparte wspólnymi ustaleniami z samym koronnym. Kryminalna Polska dotarła do nagrania telefonicznego „Arbuza” z jedną z dziennikarek śledczych, w którym to Andrzej H. proponuje materiały obciążające Jarosława S. w zamian za pieniądze.

Czy zatem H. grał na dwa fronty, czy może działał w porozumieniu z „Masą” i wspólnie chcieli łatwo zarobić kilka groszy? Na to pytanie jak narazie nie znamy odpowiedzi. Wiemy jedno, zarówno przed publikacją książki, jak i również po wycofaniu się „Arbuza” z twierdzeń obciążających „Masę, panowie żyli w dobrych konszachtach. Jarosław S. miał nawet pomagać Andrzejowi w uzyskaniu statusu małego świadka koronnego – tak zwanej 60-tki. Kierował go, wskazywał co ma robić, a czego unikać.

60-tki jednak nie udało się uzyskać i wobec Andrzeja H. zapadł wyrok skazujący. Jak informuje „Głos Szczeciński”, perspektywa 9 lat spędzenia za kratami to następstwo szeregu przestępstw, których dokonał „Arbuz”. Miał on między innymi podawać się za funkcjonariusza KWP Szczecin, powoływać na wpływy w kontrwywiadzie wojskowym i innych służbach, by dokonać wyłudzenia 50 000 zł od szantażowanego ginekologa. Próbował on wyłudzić również 5 000 zł od policjanta spod Stargardu.

Wyrok obejmuje również grożenie zamachem oraz zarażeniem wirusem HIV jednemu ze stargardzkich ginekologów i jego córce. W ten sposób miał wyłudzić od lekarza 151 000 zł. Kolejny zarzut, za który Andrzej H. został skazany, to 15-krotne nakłanianie kobiety do prostytucji w celu uzyskania z tego korzyści w wysokości co najmniej 1 500 zł. Nakłaniał on również inną kobietę do nierządu i groził jej uszkodzeniem ciała.

Wyrok łączny, który został zasądzony przez sędziego Mariusza Jasiona, to 9 lat pozbawienia wolności. Jest to więcej, niż żądał prokurator, który chciał by „Arbuz” trafił za kraty na 6,5 roku.

Wyrok skazujący usłyszała również żona oskarżonego, Żaneta H., której sąd wymierzył karę  pozbawienia wolności 3 lat i 1 miesiąca. Miała ona brać udział w szantażowaniu ginekologa, grożąc ujawnieniem wykonywanych rzekomo przez niego nielegalnych aborcji i handlu ludźmi. Doprowadziła tym do niekorzystnego rozporządzania mieniem w wysokości 50 000 zł przez pokrzywdzonego. Sąd w uzasadnieniu podkreślał, że wyrok jest niski ze względu na dotychczasową niekaralność oskarżonej.

Dodatkowo „Arbuz” ma obowiązek naprawienia szkody i oddania lekarzowi 151 000 zł., a jego żona 50 000 zł. Andrzej H. musi ponieść prawie 6 500 zł kosztów sądowych i 600 zł opłaty. Żaneta H. ma zasądzone prawie 500 zł za sądowe wydatki i 400 zł opłaty. Dodatkowo, ze względu na surowy wyrok, wobec Andrzeja H. zastosowany został tymczasowy areszt.

– Andrzej H. planował wyciągnąć następne pieniądze – mówił sędzia Mariusz Jasion. – Kłamał na każdym etapie składania wyjaśnień. Korzystać z co najmniej 9 numerów telefonów, podpisywał się innymi imionami, podawał się za swojego szefa. Powinien mieć postawionych jeszcze więcej zarzutów. Bo jest kilka osób, które próbował oszukać, wyciągnąć od nich pieniądze, ale one nie dały się zaszantażować. Natomiast Żaneta H. powinna mieć zarzut współdziałania.

– Andrzej H. zbierał haki na ludzi, to manipulant – kontynuował uzasadnienie wyroku Mariusz Jasion z Sądu Rejonowego w Stargardzie. – Nagrał swój stosunek z kobietą, której dosypał środek odurzający do napoju. Obrażenia kobiety wskazują, że powinien mieć za to postawiony zarzut gwałtu. Zdaniem sądu to przeoczenie prokuratury.

Wyrok jest nieprawomocny.

Piotr Szatkowski
źródło: Głos Szczeciński / Kryminalna Polska

Przeczytaj również: