Sąd / fot. Pixabay

Cała sytuacja miała miejsce w nocy z 12 na 13 czerwca w 2012 r., kiedy to oskarżeni pełnili służbę patrolową. Pokrzywdzony wraz z jednym z nowo poznanych mężczyzn oglądał mecz piłkarski, połączony z piciem piwa w barze. Po spożyciu kilku piw pokrzywdzony wyszedł z lokalu na zewnątrz. Będąc pod silnym wpływem alkoholu, stracił orientację w czasie i przestrzeni i odzyskał świadomość na terenie kamieniołomu.

Na miejsce przybył patrol funkcjonariuszy Policji w składzie obydwu oskarżonych. Pokrzywdzony zapytał przybyłych funkcjonariuszy, czy mogliby go podwieźć do szwagra, na co usłyszał od nich słowa „a co my, k….., taksówka?”. Dominik K. zapytał pokrzywdzonego o dokumenty, zaś Przemysław D. zasugerował, czy nie mógłby zadzwonić do kogoś bliskiego. Pokrzywdzony wyjął swój telefon komórkowy i wykręcił numer swojej siostry, która jednak nie słyszała rozmówcy w słuchawce. Oskarżeni funkcjonariusze, podczas transportowania pokrzywdzonego do siedziby Komisariatu Policji byli wulgarni i wyśmiewali się z pokrzywdzonego.

Następnie funkcjonariusze udali się do pomieszczenia przeznaczonego dla funkcjonariuszy pełniących służbę patrolową. Tam Dominik K. nakazał pokrzywdzonemu wejść pod stół i klęknąć. Przemysław D. udał się do dyżurnego po formularze potrzebne do wypełnienia dokumentów.

Kiedy Przemysław D. powrócił do pomieszczenia, w którym znajdował się pokrzywdzony z drugim oskarżonym, widząc klęczącego pod stołem pokrzywdzonego rozpoczął nagrywanie filmu przy użyciu telefonu komórkowego. Po krótkiej wymianie zdań, pokrzywdzony próbował wstać i usiąść na krześle, co wzburzyło Przemysława D., który nogą wykopał krzesło spod jego pośladków, powodując jego upadek na podłogę. Po chwili, na nagraniu widać zrezygnowanego i poniżonego pokrzywdzonego pod stołem, kręcącego z niedowierzaniem i bezsilnością głową.

Przesłuchany, jako świadek pokrzywdzony opisał w miarę dokładnie i ze szczegółami zdarzenie od momentu przyjazdu oskarżonych do kamieniołomu do momentu przybycia do Komisariatu Policji oraz od momentu wyjazdu z Komisariatu do siedziby Komendy Powiatowej Policji. Samego pobytu w Komisariacie i zdarzenia zarejestrowanego przez Przemysława D. nie pamiętał. Stwierdził ponadto, że osobą bardziej agresywną był Dominik K., a mniej agresywnym kierowca radiowozu, czyli Przemysław D. Wymieniony złożył wniosek o zasądzenie na jego korzyść zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, której kwoty nie był w stanie ocenić oraz złożenie przez oskarżonych pisemnych przeprosin.

 

Obydwaj oskarżeni przyznali się do winy. Za te czyny grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Przeczytaj również: