fot. Gazeta Pomorska

Ksiądz Zenon Lewandowski wczoraj przestał być proboszczem w Mogilnie. Prymas Polski Wojciech Polak odwołał go z funkcji za to, że w niedzielę jechał po pijanemu samochodem, a potem pijany odprawiał mszę świętą. Ksiądz poinformował NOVA TV, że jak tylko dojdzie do sibie to pójdzie na odwyk.

To jednak nie pierwsze problemy 70-letniego obecnie księdza Lewandowskiego związane z alkoholem. Już w 2009 roku w internecie krążyły jego roznegliżowane zdjęcia ukazującego go siedzącego za stołem zastawionym puszkami od piwa. Był on wtedy szantażowany przez robotników, którzy remontowali plebanię. – Dasz dwadzieścia tysięcy złotych albo będziesz miał kłopoty – usłyszał w słuchawce proboszcz z Mogilna. Nie dał.

– Przyjąłem ich pod swój dach, mieszkali na plebanii – opowiadał ksiądz Lewandowski w rozmowie z Gazetą Pomorską – Umowa była słowna, ale za wynagrodzeniem. W tym czasie pojechałem do Bydgoszczy na operację, nie doglądałem prac. Po powrocie nie byłem zadowolony z efektów. Powiedziałem im to. Później doszło do wyzwisk, obrazy Kościoła. Nie mogłem tego tolerować, podziękowałem im za pracę. Rano zrobiłem im jeszcze śniadanie, ale nie mieli odwagi zjeść.

A zdjęcie? – Powiem z bólem serca: było lato, stawiałem im piwo, sam też wypiłem, nie żebym stronił, ale nie mam problemu z piciem. O wszystkim rozmawiałem z księdzem arcybiskupem, współczuł mi. Od 35 lat jestem księdzem, przeżyłem już różne rzeczy i tragedie – w pożarze spalili się moi rodzice, ale coś takiego? Za co? To będzie we mnie siedziało do końca życia. Jestem księdzem i muszę przebaczać – wyjaśniał ksiądz Gazecie Pomorskiej.

źródło: se.pl / pomorska.pl / nova.tv

Przeczytaj również: