Robert P., 43-letni Polak był jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Europie. Za pomoc w jego ujęciu wyznaczono karę w wysokości 10 tysięcy euro. Mężczyzna brutalnie zamordował parę emerytów w małej miejscowości na terenie Bawarii.

W domu na uboczu znaleziono zmasakrowane zwłoki pary emerytów oraz ciężko ranną właścicielkę nieruchomości. Wiadomo było, że sprawca tej okrutnej zbrodni ukrywa się w Polsce.

Przypomnijmy. Do tragedii doszło w nocy z 22 na 23 lutego. Morderca włamał się do domu i urządził krwawą łaźnię. Tępym narzędziem dosłownie zmasakrował znajdujących się wewnątrz domowników. Ze wstępnych ustaleń wynika, że zabójca spodziewał się tylko właścicielki domu – 76-letniej Luise. Tego feralnego dnia, gościli u niej znajomi, 81-letni mężczyzna oraz 76-letnia kobieta. To właśnie oni zostali zamordowani.

Luise cudem udało się przeżyć. Trafiła do szpitala w ciężkim stanie.

Okrutną zbrodnię odkryto po 3 dniach. Dom był splądrowany, więc policjanci przejmujący śledztwo za prawdopodobny uznali motyw rabunkowy. Wkrótce doszło do przełomu.

Bawarska prokuratura wydała list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania za urodzonym w Szczecinie Robertem P.  Śledczy wiedzieli, że był na miejscu zbrodni, ponieważ na posesji znaleziono jego ślady DNA. Mężczyzna wcześniej był już notowany w Niemczech, dlatego błyskawicznie go zidentyfikowano.

Tego samego dnia, którego został wydany list gończy, zatrzymano 49-letnią siostrę Roberta. Śledczy twierdzili, że może mieć ona związek z zabójstwem, ponieważ rok wcześniej pracowała właśnie w tym domu jako opiekunka.

Przypuszczenia policji okazały się zasadne.

Niemieccy śledczy udali się do Szczecina. Dzięki współpracy śledczych z obu krajów ujęto 33-letniego wspólnika podejrzanego. Ustalono wtedy, że mężczyzna od jakiegoś czasu mieszkał w Bawarii w pobliżu miejsca zbrodni. – Po niej uciekł i ukrywał się jak się okazało w Polsce. Po zabójstwie był w Szczecinie jednak potem przemieścił się na Podkarpacie. Szczecińscy policjanci ustalili miejsce jego pobytu w Rzeszowie – poinformowała podkom. Mirosława Rudzińska z policji w Szczecinie. 33-latek został zatrzymany. Niedługo po tym wpadła kolejna osoba, która mogła mieć związek ze sprawą.

Zachodniopomorscy funkcjonariusze zatrzymali 24-letniego siostrzeńca Roberta P. Mundurowi namierzyli go w jednym z mieszkań w centrum Szczecina.

– Zatrzymany nie stawiał oporu, jednak w przypadku tak poważnych spraw policjanci zawsze muszą wziąć pod uwagę, że sprawca może posiadać broń i być niebezpieczny – tłumaczyła funkcjonariuszka.

Wkrótce wpadł główny podejrzany. Zatrzymano Roberta P. na Osiedlu Bukowym.

– Mężczyzna zmienił swój wizerunek, zapuścił włosy oraz brodę i zaczął nosić okulary. Stosował niekonwencjonalne metody ukrywania się. Był bardzo czujny. Każda podejrzana dla niego sytuacja powodowała, że zmieniał miejsce ukrycia. Znajdował się bezpośrednim sąsiedztwie lasu, gdzie w razie „kłopotów” mógł szybko zbiec. Z miejsca ukrycia wychodził rzadko i jedynie gdy było ciemno. Najczęstszej przemieszczał się rowerem. Ubiorem i zachowaniem nie chciał zwracać uwagi na siebie, a kask rowerowy i okulary pełniły funkcje masujące – dodała podkom. Rudzińska.

Podejrzany najpierw trafił do aresztu śledczego. Z ostatnich dostępnych informacji wynika, że wszyscy podejrzani mieli być przekazani niemieckim organom ścigania.

Przeczytaj również: