fot. Pixabay

Kraje europejskie, które całkiem niedawno wyzwoliły się spod władzy reżimów komunistycznych, zyskały miano „młodych demokracji”. Ich najpoważniejszym problemem było powiązanie sfery polityki z nielegalną i opartą często na terrorze działalnością gospodarczą. W wielu z tych krajów powstały klasyczne układy mafijne, dużo jednak potężniejsze i groźniejsze od mafii sycylijskiej czy neapolitańskiej camorry.

Szczątkowe formy przestępczości zorganizowanej istniały w Polsce już w latach siedemdziesiątych. Niemniej jednak gwałtowny jej rozwój przypadł dopiero na początek lat dziewięćdziesiątych. Początkowo zajmowała się kradzieżami i obrotem samochodów pochodzących z przestępstwa, przemytem, nielegalnym obrotem bronią, przestępstwami gospodarczymi. Z czasem rozszerzały zakres przedmiotowy o produkcję i dystrybucję narkotyków, przestępstwa finansowe, produkcję fałszywych środków płatniczych, handel żywym towarem, a także te przestępstwa, które dostarczały największy zysk bądź bezpośrednio wpływały na osiągnięcie korzyści, na przykład terroryzm bombowy mający podziałać na konkurencje bądź przymusić do określonego zachowania.

W Polsce ustawodawca użył określenia „przestępczość zorganizowana” w art. 5 ustawy z 12 pazdziernika 1994 r. „… o ochronie obrotu gospodarczego (Dz U. nr 126, poz. 615)”, penalizujacym obrót środkami pochodzącymi ze zorganizowanej przestępczości powiązanej z:

  • obrotem środkami odurzającymi lub psychotropowymi,
  • fałszowaniem pieniędzy lub papierów wartościowych,
  • wymuszaniem okupu,
  • handlem bronią.

Ustawodawca znacznie zawężyl zakres przedmiotowy przestępczości zorganizowanej. Nie pojawiła się natomiast jej ustawowa definicja. Na gruncie polskiej praktyki organów ścigania wykorzystywane są definicje wypracowane przez organizacje międzynarodowe i organy wewnętrzne poszczególnych państw.

Rozwój zorganizowanej przestępczości w naszym kraju miał podłoże szczególne. A mianowicie w dawnych czasach PRLu, Milicja Obywatelska utrzymywała kontakty ze światem przestępczym, a głównie z jego najniższym piętrem, czyli z prostytutkami i złodziejami, jak to robi każda policja w każdym kraju. Jednak w przeciwieństwie do demokratycznych państw europejskich, ówczesne służby specjalne, czyli SB miały bliskie kontakty z przestępcami najwyższego piętra kryminalnego świata, czyli z cinkciarzami, włamywaczami i rodzącą się dopiero, zorganizowaną przestępczością. Te kontakty nakazywane przez przełożonych, posiadały także maciupeńki margines nielegalny, a mianowicie ci gangsterzy, oprócz udzielania informacji, musieli płacić haracz, żeby móc spokojnie uprawiać swoje zawody. System poprzedni upada, część funkcjonariuszy została zweryfikowana a część nie. Ci pierwsi, na wszelki wypadek utrzymywali dotychczasowe kontakty, a ci drudzy, nie mogąc liczyć na dalszą pracę w policji, przeszli na drugą stronę barykady.

Politycy jeszcze długo upierali się, że to nieprawda, w Polsce mafii nie ma, to zaledwie raczkująca forma przestępczości zorganizowanej. Prawdziwa mafia to Włochy, Sycylia, no może jeszcze jej amerykańska odmiana. Spory o nazewnictwo spowodowały, że trochę zbagatelizowano znaczenie grup przestępczych. Dopiero kiedy ministrem spraw wewnętrznych został w rządzie Jerzego Buzka Marek Biernacki, uznano, że zagrożenie jest realne – w Polsce istnieje lokalna odmiana mafii.

Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych w Polsce wyróżniały się dwie grupy przestępcze.

Pruszków i Wołomin

Pruszków – Grupa pruszkowska wywodzi swój rodowód od działającego na terenie Pruszkowa gangu „Barabasza”. Kiedy „Barabasz” zginął w wypadku drogowym, schedę po nim na krotko przejął Zbigniew K. (ps. „Ali”). Później gangiem kierował Janusz P. (ps. „Parasol”) . Od tego czasu do ścisłego kierownictwa, oprócz „Parasola”, weszli: Andrzej K. (ps. „Pershing”), Leszek D. (ps. „Wańka”), Zygmunt R. (ps. „Kaban” vel „Bolo”), Andrzej Zieliński (ps. „Słowik”), Mirosław D. (ps. „Malizna”), Ryszard S. (ps. „Kajtek”)

Mafia pruszkowska zdobywała pieniądze na ściąganiu haraczy, przemycając spirytus i papierosy. W późniejszym okresie produkowała amfetaminę i dozorowała szlaki przemytu kokainy i heroiny. Ponadto gang inwestował pieniądze w zakup gruntów, zakładów produkcyjnych, klubów, restauracji, dyskotek, czy wytwórni nośników elektronicznych.

Organizacja ta rozbudowała swe struktury w Polsce. Najmocniejsze odgałęzienia istniały na Pomorzu Zachodnim i Dolnym Śląsku. Rezydentów Pruszkowa w tych częściach kraju policja zamykała kolejno do aresztu. Najpierw wpadł „Oczko” w Szczecinie, wraz ze swoja grupa. „Oczko” prowadził interesy razem z „Wańką”, organizując m.in. rozlewnie alkoholu, w tym wódki „Kremlowska”, oraz organizując handel narkotykami.

Fenomen Pruszkowa polega na tym że pozwolono mu stworzyć rozgałęzioną strukturę, z zarządem, księgowymi i żołnierzami, ponieważ trafiła na podatny grunt.

Gang wołomiński powstał jako odłam mafii pruszkowskiej. Kontrolował tereny na wschód od Warszawy (wschodnią Polskę). Podobnie jak w przypadku mafii pruszkowskiej głównym źródłem zarobku było sciąganie haraczy, przemyt, handel narkotykami i inwestycje w nieruchomości. Głównymi szefami gangu byli bracia Niewiadomscy „Dziad” i „Wariat”. Wołomin podzielił losy mafii pruszkowskiej, wiekszość członków gangu nie żyje lub odsiaduje wyroki sądowe.

Przeczytaj również: