fot. Policja

54-letniego Antoniego M. podejrzanego o paserstwo zatrzymali małopolscy policjanci. To już trzecia zatrzymana osoba w sprawie kradzieży luksusowych samochodów m.in. z Niemiec i legalizowania ich na podstawie sfałszowanych dokumentów. Policjanci szacują, że grupa swój przestępczy proceder mogła uprawiać od kilkunastu miesięcy, upłynniając kilkanaście kradzionych samochodów. Sprawa jest rozwojowa.

Policjanci Wydziału Dochodzeniowo–Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Myślenicach prowadzą śledztwo w sprawie kradzieży luksusowych samochodów  m.in. z terenu Niemiec i legalizowania ich na podstawie sfałszowanych dokumentów. W tej sprawie do tej pory zatrzymano trzy osoby, którym przedstawiono zarzuty. 10 kwietnia br., w Wieliczce policjanci zatrzymali 54-letniego Antoniego M. który był odpowiedzialny za werbowanie słupów. Mężczyzna usłyszał zarzuty paserstwa.

W sierpniu 2016 r. na podstawie informacji operacyjnych policjanci namierzyli w powiecie myślenickim dziuplę samochodową. Zabezpieczono wówczas łącznie 5 pojazdów różnych marek (m.in. Audi, BMW). Funkcjonariusze  zatrzymali wtedy dwie osoby na gorącym uczynku przerabiania numerów VIN w kradzionych samochodach. Obaj zatrzymani usłyszeli zarzuty fałszowania znaków identyfikacyjnych (art.306 kk – za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności) i paserstwa (291 kk – za co grozi do 5 lat pozbawienia  wolności).

Śledczy ustalili, że sprawcy kradli samochody luksusowe (znacznej wartości, nawet kilkuset tysięcy złotych), m.in. na terenie Niemiec następnie przewozili je do „dziupli” w Małopolsce, gdzie zmieniano im numery identyfikacyjne i wyrabiano nowe dokumenty. Przy przeróbce numerów VIN pracowali „drukarze”, którzy dokonywali zmian za pomocą specjalistycznej frezarki sterowanej komputerowo. Następnie dla samochodu wyrabiano nowe dokumenty, które wystawiane były na tzw. słupy, czyli osoby podstawione, często bezdomne, werbowane zwykle na ulicy. Na ogół z takiego spreparowanego dokumentu wynikało, że poprzedni właściciel, obywatel Niemiec (dane fikcyjne) sprzedał samochód Polakowi – słupowi – i to on rejestrował samochód jako legalny. Taki „legalny” samochód następnie sprzedawano.

Policjanci szacują, że grupa swój przestępczy proceder mogła uprawiać od kilkunastu miesięcy, upłynniając w ten sposób kilkanaście kradzionych samochodów.

Sprawa jest rozwojowa. Planowane są dalsze zatrzymania i zarzuty dla osób związanych z ukrywaniem autentycznych numerów VIN i rejestracją kradzionych samochodów.

Przeczytaj również: