Ucieczka, pościg ulicami miasta i staranowany radiowóz. Tak wyglądała wczorajsza akcja policjantów z Bielska-Białej, którzy zatrzymali dwóch obywateli Czech podejrzanych o kradzież 60 tys. złotych z samochodu na parkingu jednego z bielskich hipermarketów. Złodzieje trafili do aresztu. Grozi im 5 lat za kratami.

Sceny jak z filmu kryminalnego rozegrały się wczoraj na ulicach Bielska-Białej. Tuż przed 14.00 policjanci otrzymali informację od świadka, który zauważył złodziei na parkingu hipermarketu przy ul. Andersa. Sprawcy wykorzystali nieuwagę właścicielki volvo. Gdy kobieta pakowała zakupy do samochodu, skradli z bagażnika jej torebkę, a wraz nią 60 tys zł. Świadek na bieżąco relacjonował przebieg zdarzenia i informował o drodze ucieczki sprawców, którzy odjechali z miejsca samochodem marki Ford.

Dyżurny natychmiast skierował na miejsce policyjne patrole. Policjanci z drogówki zauważyli podejrzany samochód na ul. Komorowskiego. Ruszyli w pościg za sprawcami. Kierujący nie reagował na sygnały świetlne i dźwiękowe zmuszające go do zatrzymania i kontynuował ucieczkę, w czasie której łamał wszelkie możliwe przepisy ruchu drogowego. Przejechał skrzyżowanie ul. Andersa i Partyzantów na czerwonym świetle. Na ul. Kolistej policjanci zablokowali mu przejazd. Kierowca forda wjechał z impetem w radiowóz. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Mundurowi zatrzymali 29-letniego kierowcę tego pojazdu. Jego pasażer w czasie pościgu wyskoczył z samochodu i uciekał pieszo. Aby nie zostać rozpoznanym zdjął kurtkę i wyrzucił skradzioną torebkę, z której wcześniej wyjął gotówkę. Chwilę później 38-latek został zatrzymany przez policyjnych wywiadowców. W czasie jego przeszukania kryminalni odnaleźli zrabowane pieniądze.

Obaj sprawcy trafili do policyjnego aresztu. Dzisiaj usłyszą zarzuty, a o ich dalszym losie rozstrzygnie prokurator. Policjanci sprawdzają, czy zatrzymani mają na swoim koncie podobne kradzieże i analizują podobne sprawy. Za kradzież zatrzymanym grozi do 5 lat za kratami.

Przeczytaj również: